Dawno nic nie pisałem więc czas zaprezentować coś dobrego.
Więc będzie o : LU – Night Moves z 2006 roku. To front płyty a to tył.
Polski producent umiejętnie miesza elementy jazzu, funku, hip-hopu i trip-hopu w jedną całość. Pomaga sobie samplerem oraz tym że zaprosił do współpracy kilku wyśmienitych muzyków (najbardziej podoba mi sie wokal Bianki w 3. numerze). Muzycznie płyta dostaję ode mnie 4+/6 ale za okładkę należy się 1, pomysł niby dobry tylko wykonanie komuś nie wyszło. Mówią “nie oceniaj książki po okładce” ale ta po prostu zniechęca. Jeśli przemożemy się mimo oprawy graficznej, czeka na nas wspaniała uczta.
Trudno tu mówić o kawałkach lepszych czy gorszych. Dla mnie to płyta niemal idealna bo w większości składa się z trip hopu, natomiast gdzieniegdzie usłyszymy echa drugiego hopu (na którym się wychowałem). Z czystym sercem mogę powiedzieć że LU nie ustępuje poziomem takiemu producentowi jak RJD2 (no do Danger Mouse‘a mu jeszcze trochę brakuje). RJD2 nie popisał się ostatnią płytą, a minął już rok od Night Move, może czas na nowy ruch LU?
Trzeba się wziąć do roboty, szczególnie że 11.09 idę na niezbyt ciężką operację i będę miał 2 tyg szkoły z głowy. Na pewno spędzę ten czas słuchając muzyki więc będzie co opisywać. Po weekendzie sprobuje opublikować relacje z Opener‘a.
Na dzisiaj wybrałem, ostatnio mój ulubiony zespół Wassabi Collective. Niesamowitą mieszankę styli, gatunków oraz głosów.
Po długiej przerwie wakacyjnej wracam na łamy bloga. Oczywiście obiecywałem sobie że będę pisał w wakacje, że będę wszystko co muzyczne przeżyłem sobie skrupulatnie zapisywał i publikował później na blogu. Z planów wakacyjnych jak zwykle wyszło tyle co zawsze czyli nic. Nie dając się jednak lenistwu wracam i trochę zmienię formułę. Więcej będzie pisał trzyczternaście, wydaję sie to rozsądnym posunięciem gdyż powoli odchodzimy od gatunków których wspólnie słuchamy a ciągle ewoluujemy w coraz to nowe i ciekawsze formy. Tak też w najbliższym czasie zmuszę go by napisał coś o The Residents albo Mike’u Pattonie, a ja jeszcze dzisiaj postaram się opublikować coś o tym co działo się w wakacje – a działo się wiele.
Muzycy nie próżnowali i a to koncerty a to nowa płyta. Szersza relacja z Opener’a widziana moimi oczami powinna ukazać się jeszcze w tym tygodniu bo wciąż doprowadzam ją do porządku, może na mówie trzy14 żeby napisał jak to On widział.
Dawka porządnej muzyki oraz parę ciekawych nowości już dzisiaj w nocy.
Dzisiaj będzie mała reklama a mianowicie chciałbym was zaprosić na freestylowy weekend w Warszawie.
Może najpierw o tym czym jest freestyle. Wolnestyle, bo tak możemy przetłumaczyć to na polski, polegają na rapowaniu lub też rymowaniu do bitu jak kto woli, na żywo nie mając przygotowanych wcześniej gotowych rymów. Popularną formą freestylu są battle czyli walki. Na scenę wychodzi dwóch uczestników, dostają mikrofon i na zmianę przez ustalony czas i w ustalonej ilości rund rzucają w siebie punchami (tj. linijkami które mają za zadanie obrazić i zdyskredytować a przede wszystkim ośmieszyć przeciwnika w oczach widzów) Zwycięzce wybiera najczęściej widownia, czasem jurorzy. Jest to ciekawe zjawisko ponieważ trzeba wielu godzin treningów i napewno niemałego talentu by składać naprędce rymy, na temat wybranej osoby lub też sytuacji.
Do najlepszych freestylowców należą m.in. :
Ostr
Duże Pe
Tetris
Pogo
Muflon
oto mały filmik z freestylu OSTRego może nie porywa ale… :
“Torba, wygląd – zwykła, tania
a co w torbie jest?
10 kilo jarania”
Pomijając fakt niskiej wartości merytorycznej tych wersów to naprawdę wymyślić coś takiego na wolno nie jest wcale tak łatwo.
Tak więc freestylowy weekend, wszystkich których zaciekawiłem swoim krótkim opisem wolnychstyli zapraszam na 3 imprezy :
Tym razem znowu wyręczy mnie Marek czyli trzyczternaście. Mam nadzieję że notka wam się spodoba, ponieważ też darze Amon’a wielkim szacunkiem i sympatią. Nie napisałem jeszcze o Pieno Lazeriai a już zbombardował mnie nowy The Strange Fruit Project i Wax Tailor, więc o tych dwóch płytach będzie następnym razem. Zapraszam na Amon’a. – cmykluv
Jako jeden ze współredaktorów bloga cmykluv znów zobowiązałem się do napisania kilku słów, a raczej bezczelnie się wprosiłem. Nie wiem jak oceniacie mój poprzedni tekst o zespole Osjan, mam nadzieję, że zasłużę jeszcze na chwilę uwagi.
Spędziłem dziś trochę czasu w ciemni, wywołując filmy, gdzie jak zawsze towarzyszyła mi muzyka. Zasiedziałem się trochę przy Amonie i skutek był taki, że całkiem zapomniałem o filmie, który akurat kąpał się w odczynnikach, co skończyło się jego całkowitą destrukcją i w dodatku moją irytacją. Dobra do rzeczy
Dziś trochę nietypowo, ale okazja jest dobra. Wczoraj tj. 26 maja w Sali Kongresowej wystąpiła grupa japońskich bębniarzy Yamato. To już ich 3 występ w Warszawie w przeciągu 4 lat. Za każdym razem byłem świadkiem nowego przedstawienia. Pierwsze “Aozora” było czymś niezwykłym i wcześniej niespotykanym w Polsce, sukces przedsięwzięcia zachęcił Japończyków do powrotu do naszego kraju, i w 2006 przybyli z nowym przedstawieniem “Kami- Nari” (Thunder czyli Grzmot). Ta nazwa odzwierciedla dokładnie to co słyszymy. Odgłosy kilkudziesięciu bębnów z których dwa mają ponad 5 metrów średnicy, uderzane pałeczkami ważącymi nawet do 3.5 kg, powodują że drżą ściany, podłoga oraz sufit. Czytaj dalej ‘Yamato – drummers of Japan by cmykluv’
Po długim i ciężkim weekendzie wracam na łamy mego bloga. Cóż było ciekawie – w piątkowy wieczór w Punkcie odbył sie mały taki koncercik Fisza, był też Trębski z Muzykoterapii, Marika (Bass Medium – niegdyś jeszcze Trinity) i z tej samej grupy Abselector. O ile Marika mi się znudziła, ponieważ jej teksty są wtórne i śpiewa cały czas w tej samej tonacji, to Dominik Trębski ze swą trąbką jest po prostu wirtuozem. Niesamowite aranżacje i spontaniczność tego co robi, zachwyca finezją. Na Fisza się nie doczekałem, ponieważ o 1.00 musiałem wracać do domu, cóż innym razem!
Sobotę spędziłem na nocy muzeów (niestety z przyczyn ode mnie nie zależnych nie byłem ani w Muzeum Narodowym ani na wystawie design’u na ząbkowskiej) oraz w Balsamie. Znowu Trębski znowu Marika, i tym razem z Envee‘m za gramofonami. Wokalistkę dało się z nieść, Dominik przyzwyczaił już mnie do tego, że żadna impreza z nim nie może się nie udać, a Envee? Envee jak to niedźwiedź za konsoletą, zaserwował najlepsze taneczne hity i remixy. Jeśli chcecie iść do klubu potańczyć, ale nie wśród panów w ortalionach i w butach na sprężynach, a muzyka house/techno wam nie odpowiada to impreza tematyczna w Balsamie to miejsce dla was. Satysfakcja gwarantowana.
Prócz tego będzie o tym nieszczęsnym Brother Ali, który nie może się doczekać aż o nim napiszę. Ali jest albinosem (jak podaje Wikipedia jest również ślepy)
Dziecko Golden Age‘u rapu, tworzy, moim zdaniem najbardziej nowoczesny, odkrywczy i niosący niesamowitą energię rap zza wielkiego oceanu.
Przedstawiam wam mojego drugiego redaktora, który częściej lub rzadziej będzie mi pomagał – chusteczki! Postanowiliśmy że nie zdradzimy jego tożsamości, tak będzie ciekawiej. Dzisiaj dawka rocka na razie bez mp3 ale za to z klipami (nie wiem czy nie zrezygnuje w ogóle z wrzucania mp3 ponieważ mało kto klika w linki które daje). Zapraszam do lektury, a już niedługo będzie coś ode mnie o Pieno Lazeriai i Brother Ali. - cmykluv
Żeby nie było monotematycznie albo raczej jednostronnie i z jednego źródła, to teraz ja pozwolę sobie przedstawić coś z mojej szuflady muzycznej. Połączenie dwóch wielbionych przeze mnie gatunków muzycznych indie rocka oraz electro, czyli niesamowita sprawa jaką jest szwedzkie rodzeństwo Dreijer (Olof i Karin (znana niektórym ze współpracy z zespołem Royskopp przy utworze “What else is there?”), które w 1999 roku założyło zespół The Knife. Kolejni (po m.in. The Residents i Daft Punk), którzy nie ujawniają swoich postaci, a podczas występów chowają twarze pod maskami. Grupa stroni również od zbędnego rozgłosu medialnego i komercyjnych występów, dlatego też mimo licznych nominacji do nagród Grammy m.in. za najlepszy album roku, rodzeństwo nie pojawiło się na ceremonii. Czytaj dalej ’sharing different BEATS in one night. by chusteczki’
Słowem wstępu zanim mojego bloga opanuje Marek. Zawiązałem z nim małą współprace, ponieważ jak potem autor poniższego post’a pisze, no chcemy by nie była to strona jednokierunkowa i to jeszcze rzadko aktualizowana. Prawdopodobnie dojdzie do nas jeszcze jeden redaktor ale to nadal niespodzianka. Nadal to ja jestem właścicielem a M i niespodzianka będą pisali od czasu do czasu, więc jakieś drastyczne zmiany nie zajdą. Cóż mi pozostaje innego jak zaprosić was do przeczytania artykułu trzyczternsacie! – cmykluv
Zawiązałem z Cmykluv współpracę mającą na celu rozbudowanie tego bloga o różnorakie gatunki muzyczne, by nie był marną stronką aktualizowaną raz na dwa miesiące. Dziś tekst o zespole Osjan (pewnie bardziej znany Waszym rodzicom niż Wam)
Ot wczoraj był drugi dzień Warsaw Challenge, mimo mojej nieobecności wiem co nieco.
Będzie też o obiecanym Verve Remixed.
więc od początku : diox ch#j!
pewnie niewiele osób kuma ocb. Więc była kiedyś taka niemiła sprawa że pewien pan imieniem Diox pojedynkował sie na freestyle z Muflonem (zwycięzca WBW2006), i gdy został pokonany doszczętnie i nie miał co powiedzieć, ordynarnie sprzedał Muflonowi liścia.
żałosne.
Wyglądało to mniej więcej tak że Diox przejęzyczył się mówiąc “wkurwia Cię to,że jestem z Leszkiem” (chodzi o to że Diox utrzymuje kontakty i nagrywa z Grammatikami czyli Eldo (Leszek) i Józkiem) na co Muflon już zaczynał odpowiedź od tego, że Diox jest chyba pedałem, gdy dostał cios.
więcej o tym incydencie jak i o tym że na Warsaw Challenge, Diox nie stanął do walki na wolnestyle z Muflonem, zaraz po tym jak zszedł ze sceny po koncercie z Eldo znajdziecie TU pod koniec strony i TU gdzieś na początku
ale to nie koniec bo Diox został zdissowany przez Teta w kawałku “Aleja Trzech”, genialnym tekstem nawiązującym właśnie do wcześniej wspomnianej sytuacji. “jest trzeci typ co chce być na tej czarnej liście\ drze japę o korzeniach\ a sprzedaje liście”.
Ci się podobało to co umieściłem i zrecenzowałem w miarę moich możliwości, to proszę wypowiedz się w komentarzach. Miło będzie usłyszeć, słowa pochwały jak i reprymendy. A jeśli chcesz czegoś więcej, albo nie podoba Ci się jak o czymś piszę? Wyraź to w komentarzach albo napisz mi maila na adres który znajdziesz poniżej.
Dziękuje i Pozdrawiam